<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Reporta> 
<author_1=Kazimierz Koniewski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=2>
<date=1951-02-25>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Byy to pierwsze odcinki reportau: opis pocztkw spdzielni. Byo wtedy we wsi zaledwie dwunastu decydujcych si podpisa spdzielczy statut. Reszt stanowili niechtni. Wanie przed chwil z kancelarii spdzielni, dokd najpierw zawdroway gazety, wysza Oboza, elichowski i Szczupak, dzi ju czonkowie, wtedy, przed ptora rokiem, niechtni, nieufni. O nich napisa reporter.
 Poco wypomina stare grzechy! S z nami, dobrze pracuj!  Kto z kolegw uali si na redaktora.  Tak przecie byo. Jest w protokoach. To nie jest wypominanie, tylko historia!  Bra autora w obron Kazimierz Turek, przewodniczcy spdzielni.  Ale Wiktorka po tym opisie ju chyba nie wstpi  Ktra kobieta jest pewna swego. ona Stefana Wiktora gorco a ostro odmawiaa ma od wstpienia do spdzielni. Namowy jej nie zday si na nic, lecz dziennikarz upamitni jej opr.  Albo przeciwnie! Zawstydzi si  Kto drugi odpowiada.  Nie! Uprze si! Zacieka. Nie trzeba byo tak pisa!
Sia sowa drukowanego jest na wsi wielka. Pochwaa czy nagana opublikowana w gazecie ma moc spoecznego dziaania.
Gdy po kilku dniach pobytu w Bynowie wracam do swego biurka  z ogromn trosk pochylam si nad stosem zabazgranych notatek. By wyowi z nich to, co w istocie jest dla procesu dziejcego si obecnie na wsiach naszych najwaniejsze, a co pomoe proces ten kontynuowa, wzmacnia, oczyszcza.
I z niemaym lkiem: czy podoam przekaza w krtkim wywodzie osigniecie pierwszego roku obrachunkowego, stawiam na kartce papieru due, nieco rozsunite, litery: Spdzielnia Produkcyjna w Bynowie
Sowa te wywouj pewien obraz. Szczeciskie zimy nie s na nasz gust! Za mao w nich niegu, pogoda za agodna. Cienki nieek niewielkimi plamkami przykrywa szar ziemi.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>